|
Archiwum
Zakładki:
|
sobota, 20 września 2008
W Indiach
jak część z was zapewne wie od dwóch tygodni z hakiem siedzę w Indiach, a dokładnie w Gurgaon (SW od Delhi). W związku z tym przez najbliższe 5 miesięcy nie będę używała tego bloga, zapraszam za to na bloga wyjazdowego:
niedziela, 17 lutego 2008
Co robić, żeby nic nie zrobić :P
...chyba powinnam napisać książkę pod takim właśnie tytułem :), na pewno odniosłaby sukces i to nie dlatego, że komukolwiek takie rady są potrzebne, ale dlatego, że każdy od czasu do czasu w stan totalnej rozlazłości popada :(. Zatem ja dziś jestem totalnie rozlazła. Jedyne co zrobiłam, to wypełniłam test poziomujący dla USOSa, zajęło mi to 30 min a reszta czasu jakoś tak upłynęła :P na niczym. Noc jeszcze młoda może za coś w końcu się wezmę :). Najgorsze, że do tych rzeczy, które mam robić ja po prostu chwilowo serca nie mam :(. Z ciekawostek bryzi-bloga, to Bryzi we wrześniu jedzie do Indii - Indie strzeżcie się :P. W związku z tym Bryzi stwierdziła, że trzeba się jezyka choć trochę tak trzy po trzy nauczyć. Języka - znaczy hindi, bo przez 3 miesiące będzie w hindijęzycznej części kraju :) i w tym celu zamówiła
i będzie się teachować :), a poza tym męczyć wszystkich znajomych hindi native i nie-native speakerów.
środa, 26 grudnia 2007
Z rzeczy znalezionych w necie :)
*World wide survey (Międzynarodowe badanie) "Would you please give your honest opinion about solutions to the food No comments. (Bez komentarza) :P
niedziela, 16 grudnia 2007
Perypetie komputerowe
ten rok dla mojego laptopa był zdecydowanie ciężki, zepsuł mi się dwa razy. Co prawda ja jestem zdania, że te dwa razy, to był tak na prawdę jeden wielki raz, który się przez miesiąc ciągnął, ale niech będzie. Więc mam teraz mojego starego laptopa z rozszerzoną pamięcią RAM i większą ilością miejsca na dysku, który działa jak nowy :). Z tej okazji zafundowałam sobie zmianę tapety. Chciałam wrzucić, to ale na kolorowym obrazku nie było widać ikon, więc musiałam zrobić czarno-białe
Fajnie prawda :).
sobota, 01 grudnia 2007
Kinować się indyjsko
Przez najbliższe 3 dni mam zamiar kinować się indyjsko, czyli będę okupowała kino Muranów w związku z Biletem do Bollywood3 bis. Zatem dzisiaj Athadu i Prince Mahesh Babu, jako zawodowy morderca powali mnie.....
swoim tańcem :). Jutro stare Sholay ![]() Powiadają, że dobre, powiadają, że swego czasu było przełomowe, wygląda na jeden z tych fimów, o którym złego słowa nie można powiedzieć (bo się dostanie po głowie ;)). Natomiast w poniedziałek KANK ("Nigdy nie mów żegnaj" ), z jak to okteślił Paweł Feliks - jak zawsze drewnianym gwiazdorem Shah Rukh Khanem :P. Trudno Shah Rukh Khan może drewniany, ale za to jest Abhishek Bachchan, który dla nie zorientowanych wygląda tak i New York, poza tym skoro Paweł Feliks nie zasnął na ponad 3 godzinnym filmie, który o dziwo uraczył po tym tylko dwoma gwiazdkami, to nie może być źle. (Ja czasami, nie rozumiem skali ocen w Wyborczej, zgadzam się co do filmów z jedną *, że są to zazwyczaj kompletne szmiry, za to te ** i *** najczęściej zamieniłabym miejscami. :P) Miałam zakończyć jakąś konkluzją, a więc mimo niekrytaje radości z możliwości obejrzenia kilku filmów made in India na dużym ekranie, nadal mnie bolly(i), że w żadnym z nich nie gra Ajay Devgan, coż zostaje mi czekać i mieć nadzieję. Mogę też pooglądać sobie zajawki Halla Bol Sunday
czwartek, 15 listopada 2007
AśkoKol-Aśkowe testy psychologiczne
Ja tu tylko w celu wklejenia wyników krótkiego testu psychologicznego, który ja "ściągnęłam" z bloga Aśka, a Asie dostała od AśkiKoll (czyli taki mały łańcuszek szczęścia). Poza tym chciałabym złożyć mojemu blogowi spóźnione żytcznia urodzinowe :P.
niedziela, 21 października 2007
Jakby mi się tak chciało jak mi się nie chce...
to bym już wszystko miała zrobione i byłabym free, a tak od rana siedzę nad artykułem o kamieniołomach, rzeźbach i blokach marmuru i się męczę. Rzecz sama w sobie ciekawa, przeczytać i tyle problem w tym, że ja muszę to coś zreferować :). Donoszę tylko, że po drodze udało mi się już spełnić obowiązek obywatelski, a tych co jeszcze tego nie zrobili zachęcam do głosowania. Jeszcze tylko 3h.
sobota, 06 października 2007
Dire Straits
czyli będę tu reklamować chłopaków w opałach finansowych. W końcu nie bez przyczyny jeden z moich znajomych pamięta mnie głównie jako dziewczynę od Straits'ów. Więc na początek, forsa za nic, czyli "Money for nothing" Potem trochę o towarzyszach broni, "Brothers in arms" i największy romans wszechczasów, "Romeo & Juliet"
poniedziałek, 01 października 2007
Miało nie być politycznie...
przynajmniej u mnie na blogu, ale cóż poradzić. Skoro politycy mogą się wypowiadać o ekonomii, to niech mnie wolno będzie się do tych "oczywistych, oczywistości" ustosunkować. Zatem "oczywistą, oczywistością" posła Cymańskiego jest to, że 80% Polaków nie ma oszczędonści. Jest to fakt mocno niepokojący, oznacza bowiem, że spora część osób zatrudnionych (jakieś 30% Polaków) nie płaci ZUS (lub KRUS). Emeryci też nie mogą czuć się pewnie, wkrótce przestaną być wypłacane emerytury, bo oni też pewnie w tych 80% pozbawionych oszczędności się kwalifikują. Dlaczego tak sądzę? Składka emerytalna jest formą oszczędzania (na starość), a emerytura, to wypłata tych oszczędności (zwłaszcza we wprowadzanym u nas od reformy za AWS systemie kapitałowym) - a skoro oszczędności nie ma... Szkoda, że pan poseł Cymański tego nie wie, może powinien pójść za radą premiera i posłuchać ekonomistów? Jeszcze jedna uwaga, nie chodzi o to, żeby mieć oszczędności (dodatkowe - poza obowiązkowym ubezpieczeniem emerytalnym), chodzi o to, żeby mieć pieniądze. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. Można albo kupić samochód, mieszkanie, komputer, wycieczkę na wakacje albo trzymać pieniądze na kncie. Ja wolę tę pierwszą opcję.
wtorek, 04 września 2007
Polowanie na krasnoludki
Po długiej wakacyjnej przerwie czas na jej podsumowanie :). Na początku polowanie na krasnoludki, czyli część pierwsza tego co Bryzi robiła w trakcie wakacji. Dalsze części pewnie dopiero po definitywnym ich zakończeniu, czyli na przełomie września i października. Po wielu perypetiach wreszcie udało mi się dotrzeć do pewnego miasta nad rzeką Odrą. Wielu bo z zamiarem odwiedzin nosiłam się już od liceum i wreszcie się udało :).
Wrocławski rynek. W okolicach, którego o czym nie wszyscy wiedzą mieszkają krasnoludki. Krasnoludki pomagają skwapliwie mieszkańcom. Są bardzo przyjazne i gościnne.
Ten bardzo sympatycznie macha z latarnii na Placu Solnym. Jego kolega też chciał pooglądać trochę z wysokości okolicę, ale zapomniał, że się tej wysokości trochę boi i teraz nie może z latarnii zejść.
Krasnoludki wykonują bardzo ciężką pracę. Dbają o wygląd Wrocławskich deptaków.
Choć nie zawsze są w stanie się przy tym dogadać.
I tak działają dwie przeciwne siły - akcji i reakcji. A po pracy krasnoludki lubią dobrą muzykę.
Oczywiście krasnoludzką, choć inną też nie pogardzą. Wpis dedykowany jest Beatitce, która mi na tych małych mieszkańców Wrocławia zwróciła uwagę :). |